Co z tymi ministronami produktowymi? Mam swoje zdanie i nie omieszkam go użyć. Czyjeś – nie, swoje – tak. Nie warto zostawać niewolnikiem nawet najlepszego PP.

Ministrona rządziła

klawiatura

Kilka ładnych lat temu świetny pomysł na zarabianie pieniędzy w internecie. Prosty szablon, kilka podstron, wrzucić content i zdobywać ruch. To działało. Wiele osób zarabiało w ten sposób mnóstwo pieniędzy. Niektórzy nazywają je ministronami.

Content dostępny u producentów produktu. Kto potrafił przerabiał samodzielnie, kto nie potrafił też przerabiał samodzielnie. Niektórzy kopiowali ordynarnie bez przerabiania (to błąd akurat). Niektórzy zlecali pisanie copywriterom.

Programy Partnerskie uruchomiły całą rzeszę internetowych amatorów kasy. Powstało mnóstwo takich stronek (ministron).

Nie, nie, nie

Dzisiaj inaczej, dzisiaj osobiście odradzam przygotowywanie tradycyjnie rozumianych stron produktowych partnerskich. To nie jest dobra, to nie jest skuteczna, to nie jest droga do sukcesu.

Oczywiście możecie mnie nie słuchać. Takiego obowiązku nie ma. Zanim rzucicie się w wir pracy i postawicie 30, 50 czy 100 wordpressów i powrzucacie na nie poradniki, książki czy jakiekolwiek inne produkty z programów partnerskich (PP) to weźcie jednak pod uwagę kilka uwag:

  1. Dzisiaj wyszukiwarki internetowe (w Polsce przede wszystkim Google) działają inaczej niż kiedyś. Algorytmy są coraz lepsze, jakość treści jest lepiej weryfikowana. Duplicate content – nie przejdzie na dłuższą metę.
    Trudniej wybić się na wysokie miejsce, trudniej zdobyć ruch a już szczególnie na wyizolowane bardzo specjalistyczne hasła (proszę nie mylić ze strategią ‚długiego ogona’) – nawet jak będzie wysoka pozycja, to zwykle przy bardzo małej popularności.
    Trudniej przekonać wyszukiwarkę, że ministrona z kilkoma podstronami to wysokiej jakości, warty wysokiego miejsca w SERP serwis.
  2. Dzisiaj konkurencja (ilość stronek w sieci, ilość działających ludzi w sieci) jest bardzo duża. Znacznie większa niż ładnych parę lat temu. Prawdopodobieństwo znalezienia super produktu, bez wielkiej konkurencji, z dużym potencjałem sprzedażowym, mającego szansę na popularność i duże zainteresowanie jest totalnie minimalne.
  3. Strona produktu nie należącego do nas nie sprzedaje produktu, co najwyżej przekierowuje na stronę sprzedażową. Dotarcie do potencjalnych klientów, którzy zechcą najpierw obejrzeć naszą ministronę, a potem przejść do sklepu i dokonać transakcji nie będzie łatwe.
  4. Ludzie mają mnóstwo miejsc gdzie mogą znaleźć informacje o poszukiwanych produktach (to rodzaj konkurencji). Mają do dyspozycji serwisy porównywarkowe, mają do dyspozycji agregatory opinii, mają social media gdzie znajdą bardzo łatwo osoby o podobnych zainteresowaniach i informacje o poszukiwanym produkcie.
  5. Zasadniczo ludzie wolą szukać idei, zadawać pytania niż szukać konkretnego produktu. Ludzie najpierw interesują się konkretnym tematem, a dopiero później produktami/usługami do tego tematu nawiązującymi.
  6. Po co za darmo w zasadzie, za nic w zamian budować sieć stronek generujących ruch właścicielowi PP czy po prostu właścicielowi produktu/usługi?
  7. Budując tylko dla innych zdajemy się na ich łaskę i niełaskę. Idei nikt nam nie zabierze. Produkt/usługa zawsze może zostać wycofana, może zostać zmieniony sposób funkcjonowania PP, może zniknąć właściciel.

Co zatem?

Przecież o wiele lepiej energię, czas poświecić na budowanie swojego ‚imperium’. Coś co zostanie po naszej stronie, coś co dla nas będzie przynosiło korzyści.

Osobiście jestem mocno przekonany, że milion razy lepszym wyjściem jest przygotowywanie tematycznych serwisów (nawet małych) niż tylko opisywanie czyichś produktów. Mając temat zawsze znajdziemy produkt czy usługę do promowania. Mając serwis o czymś możemy go rozwijać, rozbudowywać, możemy mieć nad nim kontrolę. Od nas zależy jak będzie wyglądał, co będzie zawierał, jak będzie rozwijany, jak promowany.

Bo kto chciałby wydawać swoje, własne pieniądze na promocję nie swoich usług, produktów. Jak są, to ja chętnie poznam takie osoby i podrzucę im listę rzeczy do wypromowania.

Na koniec

Żebym dobrze zrozumiany został.

Moje, moje zdanie.
Jak są własne produkty to należy budować strony produktowe. Jak nie mamy własnych produktów, chcemy próbować zarabiać via PP (w oparciu o własnoręcznie budowane strony) to szykujemy serwisy tematyczne i dopiero poprzez takie serwisy promujemy.
Na przykład: (z)budowanie własnego zaplecza pozycjonerskiego, tematycznego czy bardziej ogólnego w sposób naturalny daje nam takie szanse. Tam możemy wrzucać reklamy, zachęty, bannery, komunikacje i olinkować partnerskimi adresami. Taki link partnerski zawsze można prosto usunąć bez utraty serwisu i sensu istnienia serwisu.

Budujmy serwisy, ale budujmy serwisy dla siebie przede wszystkim. A dla innych wtedy, gdy za to zapłacą.