Autor: tomek

Dlaczego czekam na nowe DIVI 3.0?

Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o tym dlaczego z niecierpliwością czekam na nową wersję DIVI (3.0) od Elegant Themes. Częścią tej opowieści jest odpowiedź na pytanie: dlaczego zrezygnowałem z używania domyślnych szablonów WP, potem zrezygnowałem z darmowych szablonów WP i zdecydowałem o korzystaniu z płatnych szablonów. I dlaczego dużo bardziej lubię rozwiązania typu framework niż gotowy, zamknięty szablon. A także co ma wspólnego DIVI i EXTRA, którego od niedawna używam tutaj na IIZ (internetizarabianie.pl).

Read More

Wszędzie i zawsze

Moje dążenie do idealnego uporządkowania bywa zabójcze dla wielu pomysłów, idei, narzędzi. A i tak koniec końców nie osiągam takiego stanu. Jednak w tym wypadku chyba odnalazłem ideał. Fajnie. Poszukiwania Od wielu lat (tak – lat) nieustannie szukam narzędzi. Niestety w moim przypadku jest to szukanie jak igły w stogu siana, mam zbyt wygórowane wymagania, zbyt widealizowane. Z jednej strony chcę bardzo konkretną listę możliwości, dość dobrze określonych, a z drugiej chciałbym nic za nie płacić. Przerobiłem dziesiątki, a co tam setki różnych rozwiązań. Żadne nie sprawdziło się w pełni. Żadne za wyjątkiem jednego. Największy problem miałem z zarządzaniem czasem, zarządzaniem zadaniami, prowadzeniem projektów i powiązaniem tego z moją wrodzoną wielką potrzebą wolności i elastyczności. Próbowałem różnych CRM-owych opcji i nic z tego, jeżeli dało się wykonać więcej to przy zbyt mocnej (jak dla mnie) dyscyplinie, przy zbyt wielu ograniczeniach i wymuszeniach, ilościach wymagalnych danych, konieczności chodzenia z góry narzuconą ścieżką. Fajne narzędzia, ale nie dla mnie, a przynajmniej nie teraz. Szukałem dalej. Przetestowałem sporo ciekawych wspomagaczy zarządzania zadaniami i czasem. Najdłużej cieszyłem się z próbowania programu o nazwie: TaskUnifier oraz synchronizowanego z nim chmurowego Toodledo. Koniec końców i z tych zrezygnowałem. Zamiast kartki i ołówka? Bardzo lubię notować, swobodnie zabazgrywać całe kartki papieru, jak drukarka tylko po mojemu. Lubię pisać ołówkiem, którego ślad na kartce w razie potrzeby mogę zmazać gumką. Kartka plus ołówek to sporo miejsca i...

Read More

Znasz long tail?

Możesz wierzyć lub nie. Możesz próbować na własnej skórze. Możesz pomyśleć i nietrudno dojść do tych wniosków. Long tail jest warty zaangażowania. Bez dwóch zdań. Upadające teorie Wiele teorii wymyślonych kilkanaście czy nawet kilka lat temu bierze w łeb. Branża szuka, martwi się i umiera – jak niektórzy chcą. Google robi swoje, modyfikuje algorytmy, wprowadza nowe formaty prezentacji informacji, zwiększa swoje dochody, poprawia jakość szukania. Pozycjonerzy gryzą paznokcie, jedzą czerstwy chleb, zamykają biznesy i chowają głowę w piasek (przy banach szczególnie). Wielka, ogromna konkurencyjność załatwia trywialne SEO (black hat i nie tylko). Linkowanie na ilość niewiele daje, korzystanie z masowości niewiele daje, bezmyślne walenie beznadziejnymi komentarzami generowanymi wszelkiego rodzaju automatami zwiększy ilość śmieci i pewnie tyle. Czarnowidztwo powraca co pewien czas, regularnie, po kolejnych update-ach, po kolejnych głośniejszych filtrach, spadkach. W tym wszystkim warto pamiętać o jednej, ale jakże ważnej okoliczności. Ta ważna okoliczność to ilość zapytań, globalna ilość wyszukiwań. Jest taka, jaka jest. Tort nie urośnie z powodu większej liczby chętnych na deser. A ilość amatorów dobrego i smacznego deseru rośnie. Konkurencja rośnie. Każda kolejna witryna chce ugrać coś dla siebie, ale nie każda ugra. Jak zabraknie jednym to wzrośnie u innych i na odwrót. Czy to oznacza, że nastała era walenia i rozwalania konkurencji? Oby nie dosłownie choć znając historię i ludzkie zapędy to …. pewny nie jestem. Można jak to zwykle i często jęczeć i narzekać...

Read More

Porażka to droga do zwycięstwa

Próbowanie, testowanie, porażki – to wszystko składa się na walkę o sukces. Można usiąść w fotelu i czekać na Świętego Mikołaja, albo podjąć ryzyko i nie raz dostać w łeb. To jednak może się udać. Trochę z innej strony Dzisiaj odrobinę filozoficznie, ale przecież do zarabiania w sieci warto i takie podejście zastosować. Warto myśleć, szukać, zastanawiać się. Kreślić wizje i plany. Potem wszystko to weryfikować w boju. Planowałem, rozpisałem wszystko, każdy tydzień, każda setka nowych czytelników, wszystkie parametry i guzik, nic z tego nie wyszło. Plany wzięły w łeb. Nie zarobiłem nawet na koszty. Klops. A tak ładnie to wyglądało… Jest jedna istotna rzecz, która zasadniczo odróżnia osoby osiągające ‚sukces’ od pozostałych. Pierwsi zawsze wstają, drudzy odpuszczają. Zwycięzcy nigdy się nie poddają. Odpuszczający nigdy nie zwyciężają. Książka Szukałem tej książki od kilku tygodni, kilka dni temu udało mi się namierzyć, decyzja szybka, przelew i po 2 dniach odbierałem paczkę z automatu. Widziałem recenzje i skróty, wszystkie pozytywne, wszystkie piszące o wielkiej sile motywującej do działania. Tak opisywane tę książkę. Zanim dowiozłem paczkę do domu już ją rozpakowałem, już przekartkowałem, już obejrzałem zamieszczone zdjęcia. Tak, ta książka ma obrazki ;), ale większość to soczysta treść. Richard Branson zbudował swoją potęgę od zera. Pomimo wielu problemów ze sobą, a może dzięki nim?. Dyslektyk, problemy z wyrażaniem, z matematyką. Może dzięki temu potrafił mobilizować się walki i do znajdowania nieoczywistych rozwiązań....

Read More

Platforma platform

Super narzędzie dla każdego blogera, dla każdego kto chce uruchomić własną stronę internetową. Dla zabawy i dla biznesu. Dla frajdy i dla kasy. WordPress. Ulubione Każdy ma lub będzie miał ulubione narzędzia. Niektórzy (jak choćby ja) szukają ich dłuuuugooooo, inni biorą jak leci albo biorą jak leci od kogoś. Posiadanie mentora, autorytetu, wzoru do naśladowania skraca drogę do celu. Dlatego warto inwestować w szkolenia, ale nie bezmyślnie. Warto bywać na eventach, warto szukać inspiracji u innych. Tematem przewodnim tego bloga jest zarabianie w sieci. Z tym wiąże się obecność w sieci. Dla mnie obecność w internecie to własne serwisy, strony. Przynajmniej jeden serwis, jedna strona. Serwis można zbudować od zera w oparciu o kod html, uzbrojony w php, dopieszczony poprzez javascript. Do tego baza danych i pewnie będzie to coś na MySQL. To wszystko można samodzielnie napisać. Nie radzę. Można samodzielnie napisać, ale po co. Po co skoro istnieje super fantastyczna platforma. Taka, która pozwala uruchomić w zasadzie dowolną stronę. Szczególnie przyjemne będzie prowadzenie serwisu w stylistyce bloga. Można skorzystać z gotowych serwisów blogowych. Można, ale odradzam. Jednym z nielicznych (jak dla mnie) argumentów za gotową zewnętrzną czyjąś platformą jest testowania, a w tym testowanie siebie, testowanie swojego stylu, swojej wytrwałości. Drugim jest tworzenie swojego zaplecza pozycjonerskiego. Trzecim totalny, ale to totalny brak kasy na hosting, na domenę (ale to mało wiarygodny powód). Platforma platform czyli WP Moja platforma...

Read More

Strony produktowe

Co z tymi ministronami produktowymi? Mam swoje zdanie i nie omieszkam go użyć. Czyjeś – nie, swoje – tak. Nie warto zostawać niewolnikiem nawet najlepszego PP. Ministrona rządziła Kilka ładnych lat temu świetny pomysł na zarabianie pieniędzy w internecie. Prosty szablon, kilka podstron, wrzucić content i zdobywać ruch. To działało. Wiele osób zarabiało w ten sposób mnóstwo pieniędzy. Niektórzy nazywają je ministronami. Content dostępny u producentów produktu. Kto potrafił przerabiał samodzielnie, kto nie potrafił też przerabiał samodzielnie. Niektórzy kopiowali ordynarnie bez przerabiania (to błąd akurat). Niektórzy zlecali pisanie copywriterom. Programy Partnerskie uruchomiły całą rzeszę internetowych amatorów kasy. Powstało mnóstwo takich stronek (ministron). Nie, nie, nie Dzisiaj inaczej, dzisiaj osobiście odradzam przygotowywanie tradycyjnie rozumianych stron produktowych partnerskich. To nie jest dobra, to nie jest skuteczna, to nie jest droga do sukcesu. Oczywiście możecie mnie nie słuchać. Takiego obowiązku nie ma. Zanim rzucicie się w wir pracy i postawicie 30, 50 czy 100 wordpressów i powrzucacie na nie poradniki, książki czy jakiekolwiek inne produkty z programów partnerskich (PP) to weźcie jednak pod uwagę kilka uwag: Dzisiaj wyszukiwarki internetowe (w Polsce przede wszystkim Google) działają inaczej niż kiedyś. Algorytmy są coraz lepsze, jakość treści jest lepiej weryfikowana. Duplicate content – nie przejdzie na dłuższą metę. Trudniej wybić się na wysokie miejsce, trudniej zdobyć ruch a już szczególnie na wyizolowane bardzo specjalistyczne hasła (proszę nie mylić ze strategią ‚długiego ogona’) – nawet jak...

Read More

Tego nigdy za wiele

Nigdy za wiele. Wbrew pozorom temat dość prosty i trudny zarazem. Magia liczb, a nie magia losu. Wskazane do zarabiania. Bez magii O czym on chce nam potruć tym razem? Czego nigdy za wiele? Pracy, wytrwałości, inspiracji i motywacji, rozwoju osobistego, kreatywności, ruchu, a może kasy? – dla każdej z tych rzeczy można powiedzieć, że nigdy za wiele, albo prawie nigdy. Jednak nie o to chodzi. Nie o tym ma być wpis. Zarabianie w sieci to sztuka. To sztuka, ale nie sztuka magiczna. To umiejętność, to wiedza, to doświadczenie. To coś, co można wypracować. Nie jest to ani proste, ani łatwe, ale można. Wiedzy nigdy dość, choć można skupiając się na jej zdobywaniu stracić wiele szans, stracić możliwości. Za tym musi iść działanie nastawione na uzyskiwanie efektu. Mniejszego lub większego, ale mierzalnego, określonego efektu. Po to, aby wiedzieć czy jesteśmy na właściwej drodze. Czy idziemy do przodu, czy stoimy w miejscu czy może się cofamy? Trzeba próbować, trzeba ćwiczyć, orać. Niektórzy nigdy nie zarobią, inni zaczną dość szybko. Nie wierzcie, że to jest proste. Bo nie jest. Jest jednak możliwe. Przecież nie zaszkodzi spróbować, prawda? Kto mocniej uwierzy ten na dłużej miał sił do walki. Jak najwięcej Jednym z elementów, które powtarzają się w historiach, opowieściach, biografiach ludzi, którym się udało jest umiejętność testowania i wyciągania z tego wniosków. Umiejętność konstruowania eksperymentów, umiejętność obserwacji statystyk, czytania wykresów, analizowania tabelek....

Read More

2 strategie komentowania

Blogi to fantastyczne możliwości dyskusji i komentowania. Z natury swojej do tego służą. Wpis i komentarze. Im dłuższa dyskusja, im bardziej zaangażowani czytelnicy tym bardziej zadowolony bloger. Im większy ruch na stronie, im lepsza SEO pozycja tym bardziej zadowolony właściciel. Wszyscy są zadowoleni. Czego więcej chcieć… Dwa cele, dwie strategie Komentowanie na innych blogach, stronach prawie zawsze jest pozytywne. Prawie zawsze przyniesie korzyści komentującemu. Bezwzględnie warto to robić.Tym bardziej, że nie wymaga żadnych specjalnych predyspozycji czy środków. Skoro mamy swoje miejsce w sieci, jakiś blog, jakąś stronę, jakiś sklep – cokolwiek – to nie ma żadnych przeciwwskazań do rozsiewania komentarzy, do brania udziału w dyskusjach. W poprzednim wpisie wspominałem o komentowaniu dla generowania ruchu, bezpośrednio ze stron na których zamieściliśmy swoją opinię. Dzisiaj postaram się rozwinąć temat komentarzy i zwrócić uwagę na dwa rodzaje takich działań. Dwa rodzaje strategii jakie można przyjąć w zależności od założonego celu. Pierwszy cel to generowanie ruchu przychodzącego bezpośrednio ze stron z komentarzem. Drugi cel to działania pozycjonerskie tak zwane SEO działania. Pamiętajcie o jednej sprawie. Nie ważne który z powyższych celów przyjmiecie jako nadrzędny, najważniejszy. Nie ważne. Zachęcam, namawiam, proszę i nakazuję ( 😉 ), aby każdy pozostawiany koment pisać jak najlepiej, jak najcelniej, jak najładniej językowo. Na miarę swoich możliwości rzecz jasna, ale potraktować taką aktywność poważnie. Upraszam o nie spamowanie. Piszcie tak, jak chcielibyście, aby u Was pisano. Piszcie jeżeli macie...

Read More